Heyo!
Z tej strony Animsoon, może najpierw krótko o mnie:
Mam na imię Laura, mam starszego brata i wychowuje się na wsi. Kocham konie, oraz koty, ogółem wszystko co żyje! (no może z wyjątkiem ludzi i pająków...) Mam grupkę przyjaciół i to chyba tyle z mojej strony.
przejdźmy do szczegółów!
przejdźmy do szczegółów!
Konno zaczęłam jeździć już w wieku 10 lat, rodzice zabrali mnie pierwszy raz do stadniny na moje urodziny. I tak to się zaczęło...
No dobra nie do końca... Byłam tylko na dwóch jazdach i zrobiłam (a raczej musiałam zrobić) dwa lata przerwy. Stadnina leżała większy kawałek od mojej wioski a mnie nie miał mnie kto wozić - Mój ojciec pracował a moja mama nie umie jeździć a raczej się boi...
Pare lat później(Nie powiem kiedy było to dokładnie, chce zachować mój wiek anonimowym) znów zaczęłam jeździć a to wszystko za sprawą maratonu filmowego z moją mamą, podczas szukania fajnego filmu. Na początku miałyśmy obejrzeć film pt. 'Jak zostać kotem' (który serdecznie polecam dla każdego miłośnika kotów i nie tylko.) Ale postanowiłam, że poszukam czegoś innego i tak w zakątkach internetu (Znaczy YouTube) zobaczyłam miniaturkę z koniem - patrzę na tytuł - 'Wicher'. (I nie ciężko było się domyśleć, że to imie konia.) I nagle znów obudziło się we mnie to 'dziecko' które nie mogło wprost żyć bez koni, które nie wyobrażało sobie świata bez tych dzikich i pełnych gracji istot. Potem zrodził się pomysł na obóz jeździecki (dodam, że jeszcze w tedy należałam do harcerzy i 'miałam' udać się na wakacje miałam w planach obóz harcerski wraz z koleżankami, ale one i tak nie jechały a ja jako nie śmiała jeszcze w tedy osoba nie chciałam jechać z kimś kogo nie znam.)
Trochę później podczas wracania ze spaceru wraz z Chlebkiem i PsiPsi (chciałam zachować anonimowość moich przyjaciółek) przez park koło płotu stanął pewien niski 8-letni kucyk, Merlin. Ta zewnętrzna koniara obudziła się we mnie jeszcze mocniej i nie było odwrotu - Musiałam się zapisać na lekcje jazdy!
Przez 'pryzpadek' dowiedziałam się o stajni która znajduje się zaledwie 7 km od mojego rodzinnego domu.
Co było dalej? Opiszę w swoim następnym poście! Trzymajcie się cieplutko <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz